O ludzie nareszcze skonczyliśmy załatwianie formalności. Od następnego tygodnia możemy otwierać nasze buiro. A właśnie w tym całym zamieszaniu Markowi udałe się znaleźć jeszcze współpracowniczkę dla mnie, co prawda przyjął dziewczynę tylko na staż, ale jak dla mnie to zawsze coś. Powiedział mi w tajemnicy, że jak się sprawdzi i nie będzie sprawiała za dużo kłopotów, to zatrudni ją na stałe. Dodał, że mam się nie wygadać, bo będzie musiał mnie zabić :) Z tego co na razie rozmawiałam z Zosią o ile dobrze pamiętam, to nie powinno być problemu, żebyśmy się dogadały, chociaż w sumie z nami babami to nigdy nie wiadomo. Nie wspominała nic o wystroju wnętrz mieszkalnch, ale w temacie
aranżacja powieżchni biurowych jest całkiem obcykana.
Jest jeszcze jedna sprawa, w tym całym zabieganiu nie miałam momentu, żeby pomyśleć. Dopiero na śniadaniu wielkanocnym u pana Stanisława, zdałam sobie sprawę, że jakoś tak mi się dziwnie tęskni za Kamilem. Byli wszyscy Marko, pan Stasio z żoną i brakowało mi tylko bardzo Kamila do pełni szczęścia. W sumie dzięki niemu jestem tu gdzie jestem. Muszę do niego zadzwonić...
Podziel się:Trackback: http://bloog.pl/id,5740988,trackback